Shaqiri czyli ryzyko na poziomie bliskim zera

Oczywiście, wielu kibiców nie rozumie, że gdy zawodnik przychodzi bez kontraktu to wcale nie oznacza, że mamy go za darmo. Zawodnicy kalkulują w prosty sposób, że łączą swój status kontraktowy z wynagrodzeniem od swojego nowego pracodawcy. Jeżeli mój nowy klub nie musi płacić za mój transfer, to może część tej oszczędności wypłacić mi w charakterze wynagrodzenia.
Podobnie jest z całą pewnością z tak niską klauzulą odstępnego, jak w przypadku Shaqiriego – na pewno, jego wynagrodzenie jest wyższe, niż gdyby trzeba było kupić. Wartość takiego piłkarza na pewno przekracza 30 milionów Euro.
To jednak są technikalia finansowo-płacowe, nad którymi nasz klub, jak się wydaje, całkiem dobrze panuje. Z czysto sportowego punktu widzenia jest to bardzo dobry ruch.
Pamiętam Shaqiriego jeszcze z Bazylei. Grał tam rewelacyjnie, już wtedy myślałem – jak bardzo szkoda, że taki piłkarz nie może do nas przyjść. Jeżeli bierze Cię Bayern to znaczy, że jesteś supertalentem. Ale okres w Bayernie był dla Shaqiriego zmarnowany. Mam wrażenie, że jego styl gry był w owym czasie zbyt indywidualny, a Bayern, jak to Bayern, gra kolektywnie, jest to drużyna gwiazd w której nikt nie jest gwiazdą.
Potem był Inter. Ale tego, czego kompletnie nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem to jes to, jakim sposobem taki piłkarz mógł trafić do Stoke. Jest faktem jednak, że był taki moment (2015-2016) że do Stoke trafiło kilku superpiłkarzy odrzuconych przez wielkie kluby (Bojan, Affelay, potem Imbula). Nic z tego nie wyszło, ale Shaqiri elementy tej swojej unikalnej przebojowości ocalił nawet i w Stoke. Choć, prawdę mówiąc, uważałem, że to jest jego karierze taki zakręt, z którego już na prostą nie wyjdzie. Na prostą, czyli w jego przypadku do naprawdę wielkiego futbolu.
Teraz się okazuje, że ofert Shaquiri miał sporo, zwłaszcza, że na Mundial znów grał bardzo dobrze. Choć, moim zdaniem, grał zarazem jednostronnie i na taką jego grę nie ma w Liverpoolu miejsca.
Ale jeżeli spojrzymy na piłkarzy, który mamy do gry z przodu widać gołym okiem, że to Shaqiri będzie musiał się dopasować do innych, co jest wyzwaniem i dla niego i dla Kloppa. Nie mniej potencjał tego piłkarza, jest moim zdaniem, poza wszelką dyskusją.
Wszystko to razem wygląda bardzo, bardzo ciekawie.

Sztuka transferowa czyli koncepcja zamiast pieniędzy

Każdy kolejny duży transfer popycha myślenie nas, kibiców Liverpoolu w stronę następnego wielkiego transferu. Wielka zmiana w czasach Kloppa polega na tym, że sprowadzamy piłkarzy, jakich poprzednio sprowadzać się nie udawało. Przynajmniej od czasów Beniteza.
Między faktem, że kupujemy piłkarza np. za 55 milionów Euro a kupieniem kolejnego piłkarza za takie same pieniądze nie ma związku przyczynowego, lub, jeżeli jest, to jest to związek negatywny. Liverpool w sensie finansowym jest raczej daleko za Realem, Barceloną, Bayernem czy United, albo City. Natomiast – i z tego nie zrezyngujemy – czujemy się w obowiązku konkurować z największymi klubami. Ale my nie kupimy piłkarza za 100 milionów, a takiego za 50 milionów kupimy tylko raz na jakiś czas.
W tym właśnie rzecz cała. Dlatego nasze transfery są takie trudne, tak było z van Dijkiem czy Keitą, teraz z Fekirem. Dlatego negocjacje trwają długo i często się nie udaje. To wszystko dlatego, że aby mieć wybitnych piłkarzy, nie możemy rzucić na stół dowolnej kwoty.
Z tego samego powodu może na przykład się okazać, że stać nas będzie na co najwyżej jeszcze jeden transfer tego lata. Z tego samego powodu nie wierzę, by klub wydał kwotę rzędu 30 milionów na bramkarza, bo klub, czyli raczej Jurgen Klopp dokonuje tu trudnych wyborów i dla niego na przykład kreatywny pomocnik w rodzaju Fekira może być znacznie ważniejszy, niż bramkarz, który musiałby być wyraźnie lepszy od Kariusa.
Jeżeli przyjąć tych kilka założeń, to znaczy po pierwsze, że budżet mamy ograniczony, po drugie – że Klopp nie kupuje piłkarzy drugiego wyboru, po trzecie – że w tej chwili drużyna jest bardzo mocna toteż sens ma kupienie albo piłkarza młodego ale przyszłościowego za niewielkie pieniądze, albo takiego, który wejdzie do składu, a taki musi kosztować bardzo dużo – jeżeli przyjąć tych kilka założeń to staje się jasne, że większość plot o piłkarzach, którzy mają do nas przyjść, dyskwalifikuje się same przez się.
Na przykład takie ploty jak Alisson, Curtois, Vida, Dybala, Asensio – każda z nich nie ma żadnego sensu, choć na ogół każda z nich z innego powodu. Nie mniej doświadczony kibic potrafi zidentyfikować te ploty, które mają sens (choć także mogą być zmyślone) od tych, które sensu nie mają.
Takie ploty jak Shaquiri czy Brandt oczywiście sens mają, przynajmniej patrząc na rzecz po pozorach.
Natomiast transfer Fabinho świadczy o tym, że klub ma swoją własną pragmatykę transferową i to jest na pewno wielka wartość czasów Kloppa. Pragmatyka ta polega na tym, że rozmowy z agentami wybranych piłkarzy prowadzone są od dość dawna i lista potencjalnych targetów jest bardzo ścisła jaką sądzę. Co z niej wyniknie wkrótce się okaże, choć, jak napisałem, trzeba zachować ten sam poziom wstrzemięźliwości w stosunku do transferów, który jest fundamentem myślenia naszego trenera.

Fekir fakir czyli o co tu chodzi

Właśnie o to chodzi, że nie wiemy o co chodzi. Nikt nie wie. Klub piłkarskie jak sztaby armii ukrywają swoje plany i strategie, inaczej niż sztaby armii jednak, solidarnie ukrywają wszytko to, co mogliby ujawnić, żeby zaszkodzić drugiej stronie. Ale chronią drugą stronę ponieważ nigdy nie wiadomi, kiedy przyjaźni drugiej strony znów będziemy potrzebować.
Nabil Fekir wydawał się być o krok od transferu do Liverpoolu jeszcze w przeddzień mistrzostw świata. Transfer upadł, był tylko krótki, niewiele mówiący (raczej obłudny) komunikat ze strony Lyonu. Głosił on mniej więcej, że Fekir negocjował transfer (nie wskazując, gdzie), ale teraz jest nam bardzo miło zakomunikować, że jednak będzie u nas grał.
Główna plota (żaden z klubów nie potwierdza niczego oficjalnie) głosi, że test medyczny wykrył u Fekira zastałą kontuzję kolana z 2015 roku. No, ok, nawiasem mówiąc nie wierzę, by nasz scouting nie wiedział o tym kolanie od dawna. Ale wykrycie tej kontuzji i ryzyk z nią związanych (Fekir przecież gra w najlepsze i przez ostatnie 3 lata z kolanem nic się nie działo) nie oznacza jeszcze, że transfer upada.
To zatem, co jest najbardziej prawdopodobne to jest to, że choć cena była uzgodniona, to jej ustrukturyzowanie stało sią problemem negocjacyjnym. Klub amortyzuje wartość piłkarza, np. piłkarz wart 60 milionów skutkuje odpisem w koszty kwoty 12 milionów rocznie. Jeżeli piłkarz ma kontuzję – a kontuzje kolana to zwykle najgorsze kontuzje, pół roku najmarniej – to wtedy jego koszt obiektywnie rocznie. Owszem, można piłkarza ubezpieczyć, ale stawka ubezpieczenia jest – w przypadku wykrycia zagrożeń przez firmę ubezpieczeniową – bardzo wysoka, np. milion rocznie. I to taką wartość rozpisaną na stopnie ryzyka trzeba odpisać od transferu.
Prezes Lyonu Aulas na to się nie zgodził, lub też, przyjął założenie, że ryzyko jest mniejsze niż w ocenie Liverpoolu. Oczywiście Aulas liczy na to, że może przyjdzie po Fekira inny klub z taką samą ofertą ale bez tych wszystkich zastrzeżeń co do struktury płatności. Drugim warunkiem alternatywnego dealu byłoby namówienie Fekira, żeby poszedł do innego klubu. Oba warunki mogą być trudne do spełnienia.
Pierwszy – bo wartość Fekira na mistrzostwach świata raczej nie rośnie. Drugi – tego oczywiście nie wiemy, ale wygląda na to, że Fekir (jak wielu teraz piłkarzy) chciał pójść grać właśnie u Kloppa. Owszem, jeżeli przyjdzie po niego Real to go kupi. Ale Real nie kupuje piłkarzy którzy są rezerwowymi nawet w tak dobrych reprezentacjach, jak Francja. United ma pomocników aż za dużo, a dla nich Fekir to nie jest żaden piłkarz, skoro mają Pogbę. I tak dalej.
Jeżeli więc tu nie ma jakiegoś drugiego dna – które w futbolu pojawia się częściej, niż w innych biznesach, transfer Fekira jest nadal otwartą kwestią. Zbliżanie się do końca okna transferowego będzie zapewne uświadamiać obie strony w przekonaniu, że są raczej na siebie skazane. No chyba, że ocena ryzyka medycznego jest taka, że Fekir nie powinien w ogóle grać w piłkę. A to jest mało prawdopodobne.