Z życzeniami na rok 2017 – czyli największe wydarzenie w historii

Nigdy nie zrozumiem jak to się stało, że nasi właściciele namówili do współpracy Kloppa. Pisałem już o tym. Klopp musi być jednak człowiekiem mocno sentymentalnym, ponieważ coach z górnego topu topów, który może pracować z Realem albo Manchesterem United może przyjść do Liverpoolu nie dla kasy, lecz z innych powodów.

Tym powodem są przede wszystkim skojarzenia.

Jeżeli Kloppowi Liverpool kojarzy się tak samo, jak mnie – ja go rozumiem.

Skojarzenie jest takie. To jest klub który zbudował swoją moc w sposób naturalny, od dołu, z wielkim poparciem lokalnym. Który, pomimo wszechpotęgi komercji, zawsze starał się budować przywiązanie do wartości. Lojalność, integralność, docenianie wysiłku, szacunek dla przeciwnika. Wszystkie takie cechy które powstają w związku z koniecznością ponoszenia wysiłku, zwyciężania krok po kroku, bez cudów. Można dalej odtwarzać ten zbiór sentymentów.

Sentymenty są, zazwyczaj, zajęciem dla tych, którym nie udaje się wygrywać i być na samej górze. Próby przywrócenia wielkości Klubowi nie udają się od ćwierćwiecza.

I chyba to właśnie zadanie tak Kloppa porwało.

To, co zrobił do tej pory jest po prostu i zwyczajnie – niezwykłe.

W tej rzeczywistości, w której każdy mecz jest trudny, każdy kolejny sukces wyznacza nowe wyzwania – czasem trudno z pełną jasnością zobaczyć skalę dokonań.

Pierwszy sezon był polem doświadczalnym, ale i tak, osiągnęliśmy więcej, niż przez kilka ostatnich sezonów.

A teraz walczymy o mistrzostwo Anglii w momencie, gdy wszystkie największe kluby grają na maksa.

Przyjście Jurgena Kloppa do klubu było, jak sądzę, największym jednostkowym zdarzeniem od czasu ostatniego mistrzostwa Anglii, może od finału w Stambule. Już dzisiaj widać, że mamy do czynienia z rozwojem zdarzeń, który po kilku czy kilkunastu latach będzie uważany za historyczny.

Z życzeniami na rok 2017.

Z życzeniami na rok 2017 – czyli największe wydarzenie w historii

Nigdy nie zrozumiem jak to się stało, że nasi właściciele namówili do współpracy Kloppa. Pisałem już o tym. Klopp musi być jednak człowiekiem mocno sentymentalnym, ponieważ coach z górnego topu topów, który może pracować z Realem albo Manchesterem United może przyjść do Liverpoolu nie dla kasy, lecz z innych powodów.

Tym powodem są przede wszystkim skojarzenia.

Jeżeli Kloppowi Liverpool kojarzy się tak samo, jak mnie – ja go rozumiem.

Skojarzenie jest takie. To jest klub który zbudował swoją moc w sposób naturalny, od dołu, z wielkim poparciem lokalnym. Który, pomimo wszechpotęgi komercji, zawsze starał się budować przywiązanie do wartości. Lojalność, integralność, docenianie wysiłku, szacunek dla przeciwnika. Wszystkie takie cechy które powstają w związku z koniecznością ponoszenia wysiłku, zwyciężania krok po kroku, bez cudów. Można dalej odtwarzać ten zbiór sentymentów.

Sentymenty są, zazwyczaj, zajęciem dla tych, którym nie udaje się wygrywać i być na samej górze. Próby przywrócenia wielkości Klubowi nie udają się od ćwierćwiecza.

I chyba to właśnie zadanie tak Kloppa porwało.

To, co zrobił do tej pory jest po prostu i zwyczajnie – niezwykłe.

W tej rzeczywistości, w której każdy mecz jest trudny, każdy kolejny sukces wyznacza nowe wyzwania – czasem trudno z pełną jasnością zobaczyć skalę dokonań.

Pierwszy sezon był polem doświadczalnym, ale i tak, osiągnęliśmy więcej, niż przez kilka ostatnich sezonów.

A teraz walczymy o mistrzostwo Anglii w momencie, gdy wszystkie największe kluby grają na maksa.

Przyjście Jurgena Kloppa do klubu było, jak sądzę, największym jednostkowym zdarzeniem od czasu ostatniego mistrzostwa Anglii, może od finału w Stambule. Już dzisiaj widać, że mamy do czynienia z rozwojem zdarzeń, który po kilku czy kilkunastu latach będzie uważany za historyczny.

Z życzeniami na rok 2017.

Klopp, Mourinho czyli coaching i pieniądze

United przegrał trzy kolejne mecze, przy czym o ile przegrana z City nie jest niczym nadzwyczajnym, to jednak z Watfordem (który tydzień wcześniej został wyraźnie rozjechany przez Arsenal) jest jakimś elementem kryzysu.

Ja United nie jestem w stanie przekreślić, i to nie z powodu typowego kibicowskiego chuchania i zaklinania, ale z powodu jakości piłkarzy, którzy tam grają. To są bardzo często zawodnicy którzy nie tracą nigdy piłki, jak Pogba, Bailly czy Ibrahimovic. Taka charakterystyka – nie traci piłki – jest moim prywatnym skrótem dla opisu piłkarzy wielkiej klasy. Więc United może odżyć, natomiast faktem jest, że jak na skalę inwestycji idzie ta praca Mourinho nadzwyczaj ciężko.

I pomyślałem sobie, że Mourinho jednak traci swój napęd, po prostu wygląda na to, że nie chce mu się pracować. Trenerzy z wiekiem rzadko kiedy stają się coraz lepsi, a już na pewno – coraz trudniej im utrzymać kontakt i wpływ na bardzo młodych piłkarzy. Czyli po prostu coachować im – to jest słowo które nie ma odpowiednika w języku polskim dlatego da się używać tylko w oryginale.

Mourinho właściwie zawsze tak miał, ale teraz to przybiera w pewnym sensie skrajny wyraz, ta strategia: dajcie mi najlepszych piłkarzy to ja wam zrobię drużynę.

Wydaje mi się, że Jurgen Klopp jest dokładnie na przeciwnym biegunie. On stawia na coaching, uczenie, pracę z piłkarzami, kontakt. Dlatego tak bardzo denerwował się pytaniami o to, kogo jeszcze Liverpool kupi. Bo on w tym nie widzi istoty rzeczy.

W drugiej połowie okresu pracy w Dortmundzie Klopp kupował już bardzo drogich piłkarzy, w pewnym sensie zmusił go do tego Bayern i poziom, jaki sam osiągnął z drużyną. Ale założę się, że nie był z tego powodu nadzwyczaj szczęśliwy, bo kupując gotowych, bardzo drogich piłkarzy w pewnym sensie ograniczasz swój wpływ na nich. Oni sami często niechętnie się uczą.

Między zarządzaniem ludźmi i coachingiem jest taka różnica, że w tym pierwszym przypadku każesz piłkarzom grać tak, jak sobie wymyśliłeś i oni tak mają grać, bez względu na to co o tym uważają. W ramach coachowania przekonujesz piłkarzy, co jest dla nich dobre i co przynosi im sukces. Różnica jest w szczegółach subtelna, ale końcowo istotna, ponieważ drużyny takie, które prowadzi Mourinho bez przerwy trzeba zasilać najdroższymi piłkarzami, na naukę i coaching w takich drużynach po prostu nie ma czasu. Kloppa to nie bawi i dlatego nie poszedł do Realu czy United, ale do Liverpoolu.

Oczywiście, przyszłości należy pozostawić zagadkę, czy sukces klubu, jakiego wszyscy oczekują nie zmusza po prostu do stopniowego odchodzenia od coachingu na rzecz zarządzania. Sądzę, że nie całkiem – Mourniho przez ostatnich kilkanaście lat na pewno odszedł od uczenia piłkarzy w stronę zarządzania nimi i coachować – o czym świadczy przykład Chelsea i problem wychodzenia z kryzysu – chyba po prostu już nie potrafi.

Tym bardziej interesującą zagadką pozostaje to, czy odniesie w United sukces.