Ostatecznie, gdy się patrzy na wynik wszystko wydaje się być niezwykle oczywiste. Gdy się patrzy na początek meczu też. Ale w piłce nożnej zwykle, a w tym meczu na pewno można dokonać analizy scenariuszy alternatywnych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czyli tak, najpierw bramka, łatwa bramka Oxa w drugiej minucie. Ale potem akcja za akcją belgijskiej drużyny. Pozory mylą, przegrała ona wysoko w Lidze Mistrzów na samym początku z Salzburgiem. Ale ktoś kto widział mecz Genku z Napoli musiał być szczerze zdumiony – Genk był drużyną lepszą i mógł ten mecz wygrać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nigdy się nie dowiemy co by było, gdyby z jednej z owych akcji padła bramka. Gdy mecz trwał przewaga Liverpoolu stawała się oczywista, czy wręcz przygniatająca, zważywszy na okoliczność, że nie było to super pierwszy skład. Nie mniej nie sposób odnieść wrażenia, że łatwość, z jaką w pierwszej połowie Genk stwarzał sytuacje była niezdrowa. 

 

Pośrednio mecz ten jest informacją, dlaczego Klopp tak ostrożnie korzysta z ofensywnych piłkarzy z pomocy, którzy mamy w nadmiarze. Bo zawsze jest ryzyko, że przy ofensywnym nastawieniu będziemy zbyt łatwi do ogrania w obronie.