Powiedzmy to tak: to był ładny, klasyczny mecz, z ładnymi, klasycznymi bramkami. Zvezda na pewno nie jest wybitną drużyną, to jest taką jaką zrobiliby Serbowie za komuny, gdyby mogli zakazać wyjazdu swoim najlepszym piłkarzom. Nie mniej sygnały tu są sprzeczne. Z jednej strony pozwolili sobie na bycie rozjechanym przez PSG, z drugiej strony – zremisowali u siebie z naprawdę znakomitą drużyną, jaką jest Napoli.

Na pewno – Zvezda gra w piłkę, nie chowa się, nie szuka remisu. Czyli można z nimi grać naszą piłkę. Faktem jest jednak, że co najmniej parę razy akcje naszych piłkarzy nawiązały do tego raczej unikalnego standardu, który można by nazwać standardem Kloppa. Była taka klasyczna akcja pod koniec meczu, kiedy Firmino zaraz za linią połowy dostał t.zw. drugą piłkę od obrony i od razu rzucił ją do przodu, w tym czasie już Mane zasuwał do przodu jak TGV. Bramki nie zdobył, ale to była ta klasyka Kloppa, pełna wiary i zaufania do partnera gra z założeniem, że partner myśli tak samo.

No, zobaczymy. Połowę listopada traktujemy jako punkt odniesienia, w ubiegłym roku mniej więcej o tej porze zaskoczyło. Zaraz się okaże. W grupie sytuacja jest coraz bardziej niejasna, PSG było o krok od przegranej u siebie z Napoli. Na pewno będziemy potrzebować punktu lub punktów w dwóch ostatnich meczach, ale w normalnej formie to nie powinien być żaden problem. Normalną formą nazywamy takie granie, jak w lutym-kwietniu tego roku.