Wynik jest taki, że trudno się przyczepić, w drugiej połowie Swansea została dosłownie rozjechana. Jest to słaba drużyna, ale jednak pierwszoligowa. Zastanawiam się, jak ten mądrala Huw Jenkins z nowymi właścicielami chcieliby utrzymać tą drużynę w lidze, sprzedając najlepszych piłkarzy i nie kupując choćby podobnie dobrych, jak kiedyś. (Najbardziej przewrotnym paradoksem było sprzedanie Llorente do Tottenhamu, w sytuacji, gdy Llorente gra tam absolutne ogony – widać taka jest ocena miejsca w porządku klubu Swansea ze strony dobrych i bardzo dobrych piłkarzy. Sigurdsson, choć był gwiazdą pierwszej wielkości i tak zrobił absolutnie wszystko, żeby stamtąd uciec, kiedy tylko pojawiła się jakakolwiek oferta z lepszego klubu).
Nie wiem też, z jakiego powodu tak ambitny, a może po prostu napalony na karierę samodzielnego coacha człowiek jak Paul Clement zdecydował się prowadzić tę drużynę, będąc od początku skazany na pożarcie czyli zwolnienie.
Więc tu nie ma co się zachwycać, tu nawet Ox błyszczy jak wybitny piłkarz.
Natomiast pierwsza połowa moim zdaniem ujawniła te wszystkie problemy, których tak dramatycznych wyrazem był mecz z West Bromem, to znaczy kompletną, zupełną nieumiejętność rozbijania zasklepionej obrony.
Tu różnicę stanowił gol Coutinho, ale to w sumie zawsze jest trochę przypadek, że mu piłka tak naszła na nogę. To był bardzo mocny strzał, nawet jak na Coutinho. Natomiast potem, przez całą pierwszą połowę właściwie nie było żadnych sytuacji a gra się nie kleiła. I oczywiście piłkarze Swansea, choć raczej słabi, nawet podchodzili pod naszą bramkę.
Nie jestem pewien czy jest tu jedna metoda na drużyny, który głównym celem jest nie stracenie bramki. Na pewno główną koncepcję jest cierpliwość w rozgrywaniu piłki. Ale to może nie wystarczyć. Innymi pomysłem jest jednak wrzucanie piłki na środkowego napastnika. My mamy na to za małych piłkarzy, to znaczy w rzeczywistości pojedynek na wysokości może wygrać tylko Can, no i może Solanke. To jednak wrzucanie piłki pod bramkarza ma tę zaletę, że uwalnia miejsce przed polem karnym. To z kolei przydałoby się mieć co najmniej trzech piłkarzy, którzy potrafił strzelać bramki z daleka. Oprócz Coutinho potrafią to robić Can i Henderson, ale strzelają za rzadko. W każdym razie wjeżdżanie do bramki co jest ulubionym systemem gry naszych piłkarzy, sprawdza się na wyjazdach, ale nie w meczach z Westbromami na Anfield.
Już w meczu z Leicester trzeba będzie powrócić do bardziej wyrafinowanych wariantów, tym bardziej, że jest to drużyna bardz sprawnie i szybko atakująca. Taka gra, jak ze Swansea z Leicester z pewnością nie wystarczy. Wynik ze Swansea o tyle nie mówi nic, że pod drugiej bramce nasi piłkarze są w stanie każdej drużynie strzelić sporo bramek.