Polityki kadrowej Kloppa nie da się inaczej określić niż jako konserwatywną. Jest w tym jakaś dojrzałość i jasny komunikat dla wszystkich, swoich i obcych w sprawie – kto będzie grał i dlaczego. Niespodzianki w wyjściowym składzie należą do absolutnych rzadkości. Gdy bronimy wyniku, jako pierwszy wchodzi Milner. A gdy potrzebujemy zmienić wynik, gdy przegrywamy? No właśnie, kto wtedy wchodzi? Właściwie, to nie wiadomo. Bo takie sytuacje zdarzają się zbyt rzadko, żeby powstała jakakolwiek reguła w tej sprawie.
Ten mecz od początku szedł słabo. Jeżeli nie wychodzi nam atak, głównie winimy napastników. Nie było Salaha, zaś Mane i Firmino grali jakby byli zmęczeni. I może rzeczywiście byli (z tydzień temu grali przeciw sobie jako Senegal i Brazylia, to może nie powód zmęczenia, ale na pewno byli zdekoncentrowani podróżami i długą nieobecnością).
Dla nas ten mecz się zaczął wtedy, jak stopniowo wchodzili nasi rezerwowi, co działo się w drugiej połowie. Najpierw Ox, potem Lallana i wreszcie Keita. W ciągu tych piętnastu minut United został dosłownie wgnieciony w ziemię, my prawie nie traciliśmy piłki. Ox był silny, strzelał, wchodził, graj jak kiedyś. Lallana też nie tracił piłek, był tam gdzie trzeba żeby zdobyć bramkę. Wreszcie Keita, wspaniały piłkarz, każde zagranie jest przemyślane, jakby z podręcznika.
Straciliśmy pierwszy punkt, trudno. Nie wiadomo, czy byśmy go stracili gdyby ta trójka nie weszła wcześniej. I nie pamiętam, kiedy mieliśmy tak mocnych rezerwowych. Czy będą grali od początku? U Kloppa nie wystarczy jeden dobry mecz, potrzeba kilka. Ale na pewno- jest nad czym myśleć.