Shrewbury Town gra w trzeciej lidze (która po angielsku nazywa się League One, nigdy nie przestanę podziwiać tego gościa które te nazwy powymyślał) i to wcale nie w górze tabeli, tylko poniżej środka. Tymczasem podobna ekipa z naszej strony ograła parę tygodni temu Everton (raczej szczęśliwie, ale to przecież nie ma znaczenia), czyli drużynę z innego pułapu, zwłaszcza, że Everton był już po zmianie trenera.

Wiadomo, młodzi piłkarze są chimerycznie, każdy trener Wam to powie. Z tym, że w tym akurat meczu najsłabiej grali nasi starzy piłkarze, Lovren i Matip wracający po kontuzjach i Origi. Był remis a przecież mogliśmy i powinniśmy mecz przegrać

Co do Origiego nie mam wielkich złudzeń i prawdę mówiąc nie bardzo wiem, co z nim w przyszłości zrobimy. Mimo całej martyrologii z nim związanej, to jest tylko kilku bramek w ubiegłym sezonie, jest to piłkarz na zmiany, i to prawdę mówiąc zmiany na ostatnich 10 minut meczu.

Natomiast nasi stoperzy nie grali przez kilka miesięcy i są oba w wieku, kiedy powrót do pełnej formy jest coraz trudniejszy i coraz dłuższy. W ich przypadku mogę powiedzieć to samo – jest tylko kwestią czasu, i to krótkiego, kiedy będzie trzeba ich zastąpić. Szczególnie szkoda mi Matipa, który przed kontuzją grał dobrze, ale wobec obecnej gry Gomeza – w pierwszym składzie grać nie będzie.

W ogóle wydaje mi się, że i dla piłkarzy po kontuzji i dla naszych młodych zawodników gra z taką drużyną, jak Shrewsbury jest trudniejsza, niż gra z Evertonem. Wszystko jest trudniejsze – murawa jest taka, że piłka skacze, przeciwnicy grają mecz życia co pokazują całą swoją fizycznością. Nie twierdzę, że grają brutalnie, ale grają z takim użyciem siły fizycznej, z jaką ani Everton ani nikt w pierwszej lidze nie gra. Tu gra podświadomość naszych piłkarzy, jak też i brak doświadczenia. Szczególnie dotyczy to finezyjnych piłkarzy, takich jak Elliot, Minamino czy Jones.

Jeżeli Klopp ten mecz chciał jednak wygrać (nie jest to wcale takie oczywiste, w każdym razie nie jest oczywiste czy chciał wygrać za wysoką cenę) to powinien być wpuścić Salaha, Firmino i Oxa jednak na pół godziny. Powinien – ale się nie spodziewał, że tak to się rozwinie.

Nawiasem mówiąc, karny na 2:1 był najzupełniej niesłuszny. Nie zmienia to w niczym podstawowego problemu, że mecz trzeba powtórzyć. Przy czym, powtórka odbędzie się z udziałem po naszej stronie podobnej ekipy, lub raczej nawet słabszej, bo nie będą dostępni żadni piłkarze, którzy są choćby blisko pierwszego składu. Klopp już to zapowiedział.